﻿<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Wbrew amerykańskim planom"> 
<author_1="Edmund Osmańczyk"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-06-11"> 
<month="06"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Konferencja genewska zaczęła się w kwietniu, minął już maj, dobiega połowa czerwca i wbrew przewidywaniom i planom amerykańskim, konferencja trwa i — co najważniejsze — w rokowaniach widać stały postęp. Rokowania w sprawie przywrócenia pokoju w Indochinach były co prawda tajne, ale ich przebieg codziennie jest referowany w prasie i radio mniej lub więcej ściśle, nie jest więc tajemnicą, że pierwsze podstawowe porozumienie w sprawie zasad zawieszenia broni osiągnięte zostało jednomyślnie w wyniku mądrej, pokojowej polityki strony wietnamsko-radziecko chińskiej. Od lat po raz pierwszy byliśmy świadkami, jak Stany Zjednoczone nagle pozostały same ze swymi zastrzeżeniami, jeśli nie liczyć głosów baodaiowskich, które rzecz prosta recytowały jak za panią matką to samo co pan Bedell Smith. Widząc, że nie tylko Związek Radziecki, Chiny Ludowe. Wietnamska Republika Demokratyczna, ale i Anglia i Francja wypowiadają się za przyjęciem zasad ustalonych w wielogodzinnej rozmowie, między ministrem Edenem, a ministrem Mołotowem, pan Bedell Smith westchnął ciężko i powiedział: „Zgadzam się ostatecznie”. To samo powtórzyli baodaiowcy i minister Eden, który przewodniczył owej sesji, mógł stwierdzić, że przyjęto wniosek jednomyślnie. Nie mam zamiaru przeradzać znaczenia tej izolacji USA, jaką widzieliśmy tu w ostatnich dniach, niemniej byłoby niesłuszne nie widzieć bardzo znamiennego faktu, że nawet Stany Zjednoczone w nowej sytuacji międzynarodowej są zmuszone zgodzić się na coś, co jest sprzeczne z ich wojenną polityką, a co służy pokojowi i odprężeniu międzynarodowemu. Wiemy, że pan Bedell Smith w Genewie i pan Dulles w Waszyngtonie nie zrezygnowali z dalszego torpedowania nowych rokowań i przygotowują nowe szantaże i prowokacje. W Nowym Jorku „na wyłączny rozkaz USA" — jak to podkreślił mój znajomy Anglik — przedstawiciel Syjamu złożył prowokacyjną petycję do Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie sytuacji na granicach Syjamu, Laosu i Kambodży (Laos i Kambodża — kolonialne nazwy Patet Lao i Khmeru), jaka wytworzyła się tam przez zwycięstwa Wietnamskiej Armii Ludowej.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
